Polski rynek gier video zmienia się. Zmienia się coraz szybciej i co ważne, cały czas na lepsze. Standardem stały się lokalizacje niemal wszystkich gier liczących się wydawców na konsolach. Kilka ogólnopolskich imprez związanych z elektroniczną rozrywką na stałe weszło do kalendarza. Xbox Live właśnie wystartował w Polsce. A w przeciągu ostatniego tygodnia zorganizowano dwie nocne premiery bodajże największych hitów końcówki roku, Call of Duty: Black Ops oraz, w dniu wczorajszym, Assassin`s Creed: Brotherhood. Co najważniejsze, premiery te nie polegały tylko i wyłącznie na rozpoczęciu sprzedaży wymienionych tytułów o północy. Stworzono małe święta dla fanów obu pozycji.
Miałem przyjemność uczestniczyć z grupą znajomych w w nocnej premierze AC. Wszystko miało rozpocząć się o godz. 23 w Empiku Junior w Warszawie. Tak się właśnie stało, ale zanim drzwi stanęły otworem, na zewnątrz ustawiła się całkiem spora grupka graczy. Kolejka zapaleńców wzbudziła zainteresowanie przechodzących obok warszawiaków, niemajacych większego pojęcia, co się właściwie tu odbywa.
Gości po wejściu przywitały hostessy ubrane w stroje z epoki renesansu, zgodnie z duchem gry. Panie obdarowały przybyłych uśmiechem oraz podkładkami pod kubki i wpinkami z motywami z Asasynem. Okazało się, że na piętrze na fanów czekała mała scena, na której rozsiedli się redaktorzy znanych portali konsolowych. Zaraz obok ustawiono 4 standy z odpalonym jeszcze przedpremiorowo, najnowszym tytułem Ubisoftu. Spotkanie rozpoczęło się od krótkiego konkursu, w którym trzeba było poprawnie podać pełne imię i nazwisko głównego bohatera gry, Ezio. Trzy osoby nagrodzone zostały w ten sposób książką Assassin`s Creed: Renesans, mającą premierę w języku polskim równocześnie z grą. Po takiej rozgrzewce, prowadzący rozpoczął dyskusję z przybyłymi gośćmi na temat Brotherhood. Oczywiście wszyscy byli mniej lub bardziej zachwyceni, a szczególny nacisk położono na rewelacyjny i innowacyjny tryb multiplayer. Na takiej imprezie zabraknąć nie mogło również przedstawiciela Ubisoft Polska, który oczywiście skupił się na reklamowaniu najnowszej produkcji swojej firmy. Ku jego chwale wystąpienie było krótkie i treściwe. Chwilę później rozpoczął się kolejny konkurs, w którym do wygrania była sama gra AC: Brotherhood. Trzech śmiałków stanęło do walki, w której liczyła się wiedza na temat całej serii gier o Asasynach. Pytania nie były szczególnie trudne, toteż konkurs rozstrzygnięto szybko, a uczestnicy otrzymali dodatkowo parasole (sic!).
Chwilę później na scenie znalazł się tłumacz książki Renesans, pan Tomasz Brzozowski, który z dość dużym zaangażowaniem wypowiadał się na temat całego uniwersum i rozpływał się nad dbałością o wierność wszelakich aspektów historycznych ukazanych w grze. Niewiadomo skąd przy scenie znalazł się starszy pan, stroskany losem młodzieży. Spytał pana tłumacza, czy myśli, że takie gry to dobry sposób na zachęcenie młodych ludzi do nauki historii (tzn chyba o to pytał, bo skonstruowana przez niego wypowiedź była szczerze mówiąc słabo zrozumiała).
Dalej miał miejsce chyba najmniej udany moment imprezy. Organizatorzy chcieli, aby gracze przybyli przebrani za zabójców, a w tym celu przygotowano trzy nagrody. Niestety, uczestników było tylko dwóch.. Po kilki uwagach siedzących redaktorów odnośnie jakości strojów, „asasyni” zeszli pod scenę z figurkami i grami.
Na parę minut przed północą, czyli rozpoczęciem sprzedaży gry odbył się jeszcze jeden konkurs, w którym uczestniczy mieli za zadanie odtworzyć najbardziej charakterystyczny zabójczy ruch Ezio. Niestety, nie można o zawodach powiedzieć wiele dobrego, gdyż żaden z startujących nie odważył się choćby na odrobinę brawury.
Równo o godzinie 24:00 ruszyła sprzedaż. W kierunku kas pobiegł mały tłum rozochoconych graczy. Jednak nie ma się co dziwić, pierwszy kupujący mieli otrzymać specjalne gadżety. Do czterech kas ustawiły się spore kolejki, a my w tym czasie opuściliśmy imprezę.
Jeśli miałbym oceniać całe wydarzenie, to chyba najważniejsze było po prostu to, że coś takiego się odbyło. Fajnie, że były konkursy, że pojawiło się trochę ludzi, że Ubisoftowi się chciało. Rozmachu wielkiego nie było, ale to przecież nie Stany Zjednoczone i premiera Kinecta. Mam nadzieję, że podobne imprezy na stale zagoszczą w naszym pięknym kraju.

